Crawford, aresztowany i postawiony przed najcięższymi zarzutami, nie okazał skruchy. Z jego dzienników i dowodów znalezionych w laboratorium jasno wynikało, że postrzegał swoje czyny jako „proces zbawienia”, będąc przekonanym, że zniszczenie osobowości jest jedyną drogą do osiągnięcia wewnętrznego spokoju. Choć został skazany na więzienie o maksymalnym rygorze, w śledztwie pozostał niepokojący wątek: pliki z jego formułą na zmianę stanu świadomości nigdy nie zostały odnalezione, a jego wpływ w cieniu sieci zdawał się trwać. Na nowych anonimowych forach „kierowca” powracał, by oferować swoją „sesję radykalnej akceptacji”. Cykl zdawał się nie mieć końca.
Sprawa Jennifer Smith i Eliasa Crawforda ujawniła przerażającą prawdę o niebezpieczeństwach manipulacji w erze cyfrowej: drapieżcy nie chowają się już w ciemnych alejkach, lecz działają w głębi internetu, wykorzystując ból innych jako narzędzie kontroli.