Rozłączyła się.
Następnie miejsce.
„Cześć, David. Tu Sarah w sprawie wynajmu nieruchomości na jutrzejszy wieczór… Tak. Wypowiedz umowę najmu. Korzystam z klauzuli „siły wyższej” – nagły wypadek osobisty. Rozumiem, że tracę kaucję. W porządku. Zamknij bramę.”
Następnie kwiaciarnia.
„Jean-Luc? Nie obcinaj tych łodyg. Zamówienie jest nieważne.”
Następnie zespół.
„Zatrzymajcie kaucję, chłopaki. Weźcie sobie wolny wieczór.”
Przez godzinę Sarah Whitaker rozmontowywała wydarzenie sezonu z precyzją chirurga wykonującego lobotomię. Nie krzyczała. Nie walczyła. Po prostu powoływała się na zasady i warunki swojego życia.
O 12:30 Gala Whitakerów była na papierze niczym więcej niż pustą salą i cichym podjazdem.
Ale Whitakerzy o tym nie wiedzieli.
Sarah sprawdziła swój telefon. Trzy nieodebrane SMS-y od Jessiki.
Jess: Hej siostrzyczko! Mama powiedziała, że nie przyjdziesz na kolację. Szkoda! Dopilnuj, żeby fotograf wiedział, żeby uchwycić moją dobrą stronę? A może przelejesz mi 500 dolarów na manicure i pedicure? Muszę wyglądać idealnie!
Sarah nie odpowiedziała. Wyłączyła telefon. Nie wyciszyła. Wyłączyła.
Wyszła z biura, wzięła taksówkę i pojechała do hotelu Mandarin Oriental. Zarezerwowała apartament spa na weekend – relaks „bez elektroniki”.
Gdy godzinę później leżała na stole do masażu, twarzą w dół, pachnąc eukaliptusem i lawendą, wyobrażała sobie scenę w domu rodziców. Szalali z radości, przymierzając ubrania, pijąc jej wino, przechwalając się przed przyjaciółmi.
Lecieli wysoko, szybując na woskowych skrzydłach. A Sara właśnie wschodziła słońce.
Część 3: Pusta Uczta