Nie przeprosiny.
Nie wyjaśnienia.
Po prostu prawda.
W kolejnych tygodniach moja rodzina próbowała się ze mną skontaktować.
Mój ojciec mówił o „sprawiedliwości”.
Moja matka pisała listy – powoli i…
Pomijając to, co zrobiła.
Ryan wysyłał niezręczne wiadomości, ucząc się podstawowych rzeczy po raz pierwszy.
Ale nie spieszyłam się z naprawą czegokolwiek.
Tym razem nie brałam na siebie odpowiedzialności za ich dyskomfort.
Miesiące później wróciłam do domu mojej babci.
Nie po to, żeby pomóc.