Nawet po śmierci zadbała o to, żebym miała swoje miejsce.
Więc weszłam do środka.
Prawnik poprosił mnie, żebym usiadła.
Nie „pomoc”, nie „czekaj”, nie „bądź użyteczna”.
Po prostu usiądź.
Samo to wydawało mi się obce.
Mój ojciec próbował wszystko przyspieszyć, mój brat narzekał na swój grafik, ale prawnik to ignorował. Zamiast tego wyciągnął zaklejoną kopertę z moim imieniem – pismem mojej babci.
Evelyn.
Ścisnęło mnie w piersi.
Otworzył ją i zaczął czytać.