Nie zauważyłeś dwudziestu milionów dolarów, które przelałeś na konta na Kajmanach? Albo tego, jak ty i Vanessa wypompowywaliście płynność z funduszu emerytalnego pracowników, żeby opłacić wasz „arystokratyczny” styl życia?
Charles wyglądał, jakby miał udar. Jego twarz zmieniła się z białej na cętkowaną, niebezpiecznie czerwoną. „Nie masz żadnych dowodów”.
Odwróciłem się do dwóch mężczyzn w garniturach. „Charles, poznaj agentów Millera i Thorne’a z Federalnego Wydziału ds. Przestępstw Finansowych. Od godziny analizują cyfrowy ślad Adriana”.
Dźwięk kieliszków szampana uderzających o podłogę był jedyną muzyką, jaka pozostała w pokoju. Goście – ci sami, którzy uśmiechali się szyderczo na widok bólu mojego syna – rzucili się teraz do wyjść, przerażeni perspektywą wplątania się w konsekwencje federalnego śledztwa.
Rozdział 6: Piętnaście minut
Eleanor osunęła się na fortepian, ten sam, na którym jej wnuk dwie godziny temu upuścił ramkę ze zdjęciem. „Królowa Charleston” wyglądała jak podarta szmaciana lalka.
„Jessico” – jęknęła łamiącym się głosem. „Jesteśmy rodziną. Pomyśl o Adrianie. Nie chciałby, żeby jego ojciec siedział w więzieniu. Nie chciałby nas na ulicy”.
„Adrian spędził ostatni rok swojego życia, budując dla ciebie klatkę” – powiedziałam, a mój głos poniósł się echem chłodu, który zaskoczył nawet mnie. „Wiedział, że odwrócisz się od nas, gdy tylko odejdzie. Nie zbudował tej fortecy, żeby trzymać z dala od świata; zbudował ją, żeby uwięzić w niej wilki”.
Spojrzałem na Vanessę, która szlochała histerycznie, a jej diamenty wyglądały jak tanie szkło w ostrym świetle pokoju.
„Dwie godziny temu” – powiedziałem, wskazując na czerwony ślad na policzku Noaha – „uderzyłeś mojego syna. Nazwałeś go śmieciem. Kazałeś nam się spakować, bo nie pasujemy do tego miejsca”.
Pochyliłem się, moja twarz znajdowała się kilka centymetrów od twarzy Eleanor.
„Nie jestem tak hojny jak Adrian” – wyszeptałem. „Nie masz dwóch godzin. Masz piętnaście minut”.
„Co?” – ryknął Charles.
„Piętnaście minut na spakowanie wszystkiego, co uniesiesz w rękach” – powiedziałem. „Potem zmienię kody bezpieczeństwa. Wszystko, co zostanie, zostanie uznane za porzucone mienie i przekazane tym samym publicznym szkołom, z których przez lata się naśmiewałeś”.
„Nie możesz tego zrobić!” – krzyknęła Vanessa.