Zamiast tego wysłałem oświadczenie ofiary.
Rankiem, kiedy odczytano akt, siedziałem na werandzie z sędzią Holloway, teraz już po prostu Margaret, pijąc kawę z dobrej porcelany. Benjamin pomógł mi przekazać dom pod zarząd powierniczy. Zamki zostały wymienione. Kamery zostały.
Słońce rozlewało się po ogrodzie. Ciasteczka stygły pod lnianym ręcznikiem.
Po raz pierwszy od lat nikt w moim domu niczego ode mnie nie chciał.
Margaret uniosła filiżankę. „Za pokój”.
Dotknąłem swojego siniaka, który teraz zniknął i nie miał już śladu.
„Aby w końcu oddać to, na co zasłużyli”.