Na kopercie.
Detektyw Reyes był szybszy.
Wstała, złapała go za nadgarstek, przekręciła i rzuciła na stół. Porcelana zadrżała. Kawa rozlała się po koronce niczym ciemna krew.
„Nie rób tego” – powiedziała.
Vanessa krzyknęła: „Tyler!”
Sędzia Holloway nie drgnął.
Benjamin wyjął kopertę poza zasięg ręki i spokojnie otarł kawę z rękawa.
Policzek Tylera przycisnął się do obrusu, który sama nakrochmaliłam.
Spojrzał na mnie dzikim wzrokiem.
„Mamo. Przestań.”
Spojrzałam na chłopca, który przynosił mi dmuchawce w brudnej pięści. Na chłopca, który płakał, gdy jego ojciec wyjeżdżał w podróże służbowe. Na chłopca, którego kochałam tak mocno, że myliłam dawanie z oszczędzaniem.
Potem spojrzałem na mężczyznę, który mnie uderzył.