„Jest w gabinecie psychologa. Nic jej nie jest”. Spojrzał na drzwi gabinetu. „Mężczyzna w środku prosił, żeby najpierw się z nią zobaczyć. Kiedy mu powiedzieliśmy, że musimy do pani zadzwonić, powiedział, że nie ma problemu. Poczeka na panią”.
Położyłam rękę na klamce i znieruchomiałam.
Wiedziałam, jeszcze zanim otworzyłam drzwi, że cokolwiek czekało po drugiej stronie, coś zmieni.
Pchnęłam je.
Wstał, kiedy usłyszał, że wchodzę. Przez sekundę mój umysł odmawiał przetworzenia tego, co widziałam. Czułam się, jakbym patrzyła na kogoś ze snu, który tak głęboko zakopałam, że przestałam wierzyć w jego istnienie.
Wtedy nagle mnie olśniło.
Kolana mi zmiękły i opadłam na najbliższe krzesło.
„Ty” – powiedziałam, ale zabrzmiało to łamiącym się głosem. „Co ty tu robisz? To nie może być prawda!”
Wyglądał starzej. Oczywiście, że tak. Ja też.
Jego włosy siwiały na skroniach i wyglądał na chudszego, niż pamiętałam, bardziej wyczerpanego, jakby życie powoli go przygniatało.
Ale to był bez wątpienia on.
„Witaj, Anno” – powiedział cicho.
„Nie” – mój głos się zaostrzył. „Nie możesz wrócić do mojego życia po tylu latach, po tym, co zrobiłaś, i zachowywać się, jakby to było normalne!”
Za mną dyrektor się poruszył.
„Czy mam ci dać chwilę?” – zapytał.
„Nie. Zostań tutaj”.
Chciałam, żeby ktoś inny usłyszał, co zamierzał powiedzieć. Potrzebowałam dowodu, że sobie tego nie wyobrażam, bo sama ledwo w to wierzyłam.
Daniel – były wspólnik mojego męża, człowiek, który sprawił, że śmierć Joego zabrzmiała jak zasłużona kara – stał przede mną.
A jakaś część mnie bardzo bała się dowiedzieć, czego od Emmy i ode mnie oczekiwał.
Daniel znowu usiadł.
„Dlaczego chciałeś zobaczyć moją córkę?” – zapytałam.
„Z powodu tego, co zrobiła dla mojego syna, Caleba”.
Zaschło mi w ustach. „Caleb to twój syn?”
Skinął głową. „Chciałam jej podziękować. Ale kiedy Caleb podał mi jej nazwisko, żebym mogła o nią zapytać, zdałam sobie sprawę, kim ona jest”. Pobiegł.
Przeczesał dłonią włosy. „Zdałem sobie też sprawę, że to może być moja jedyna szansa, żeby powiedzieć ci prawdę o Joe i tym, co zrobił”.
Serce zaczęło mi walić. „O czym ty mówisz?”
Daniel patrzył mi w oczy przez dłuższą chwilę.