Usiadł, wziął łyżkę i spojrzał na zupę, jego oczy były czerwone. Jadł w milczeniu, każdy łyk był jak wspomnienie z przeszłości. Siedziałam naprzeciwko niego, blisko, ale z pozoru z dystansem.
Po obiedzie wstała. Mamo, wychodziłam.
Kiedy zniknął, zauważyłam mały kluczyk na stole. Mam limit. Poszłam na górę, weszłam do pokoju z pieniędzmi i znalazłam małą szafkę przy ścianie. Klucz był właściwy. Kiedy ją otworzyłam, zobaczyłam grubą teczkę.
Podpisano na nazwisko Maria Luisa. Czternaście lat. Nie ma ścisłych warunków wyjazdu, wszystkie pieniądze muszą zostać zwrócone w przypadku naruszenia, należy dbać o wizerunek, kontakty zewnętrzne są zabronione, a druga strona ma prawo podjąć działania, jeśli jej reputacja zostanie naruszona.
Oparłam się o ścianę, z trudem łapiąc oddech. Mój syn przez dwanaście lat żył w żelaznej klatce, ale nie mógł uciec.
Kiedy Maria Luisa wróciła, w salonie stał wysoki mężczyzna w garniturze. Spojrzał na mnie zimno.
„Kim jesteś?”