„Jestem matką Marii Luisy”.
Skinął głową. „Wiem. Zajmę się kontraktem twojego syna”.
Był przygnębiony. Nazywa się Kang Jun.
Kiedy Maria Luisa się pojawiła, jej wyraz twarzy się zmienił. Ustawiła się między nami, jakby mnie chroniła. Wiatr był silny. Mężczyzna wspomniał o kontrakcie.
Zanim odszedł, i zanim w końcu odszedł, powiedział: „Jeszcze dwa lata”.
Tej nocy spaliśmy razem. Moje słabe pytanie: Czy nie jesteś zmęczona takim życiem?
„Jestem zmęczona, mamo. Ale nie chcę do ciebie oddzwaniać”.
Wzięłam go za rękę i poszłam do domu. Nie potrzebuję pieniędzy, potrzebuję ciebie.
Długo milczała, zanim odpowiedziała. Ale się boję.
Następnego dnia zabrał mnie do małego drewnianego domu w cichym zakątku na obrzeżach miasta.
Po wygaśnięciu umowy chciał tam zacząć od nowa.
Powiedziałam mu, żeby nie czekał dwa lata. Zostanę tu z tobą.
W ciągu następnych dni zaczął się przygotowywać. Dom został sprzedany, nieruchomość sprzedana, wszystkie płatności wpłynęły. Mężczyzna dzwonił, żeby jej o tym przypomnieć, czasami nawet skracając termin. Było dużo presji, ale nie miał wątpliwości.
Nadszedł ten dzień. Maria Luisa była ubrana prosto, bez makijażu; po prostu była sobą. Oboje poszliśmy do biura mężczyzny. Dał mi wszystkie zaoszczędzone pieniądze, w tym dochód ze sprzedaży mojego domu na prowincji.
Mężczyzna spojrzał na nią i powiedział: