Spała na mojej kanapie, robiła okropne naleśniki i każdego ranka przypominała mi, że żyję, bo słuchałam.
W końcu Noah i ja przeprowadziliśmy się do mniejszego domu w Richmond pod moim panieńskim nazwiskiem, Elise Harper. Nie miał strychu. Wybrałam to celowo.
Czasami ludzie pytają, kiedy zdałam sobie sprawę, że Caleb jest niebezpieczny.
Prawda jest taka, że nie.
I to mnie najbardziej przeraża.
Uśmiechał się na zdjęciach ślubnych. Przynosił szkolne lunche. Całował mnie w czoło przed pracą.
Ale mężczyzna, którego kochałam, był rolą, którą odgrywał – aż do nocy, kiedy zadzwoniła moja siostra. I dzięki temu, że zadzwoniła, mój syn i ja żyliśmy wystarczająco długo, by wyjść z tego domu pod naszymi prawdziwymi nazwiskami.