„FBI! Otwierajcie!”
Mężczyzna w płaszczu przeciwdeszczowym pobiegł na tyły.
Caleb się nie ruszył. Stał u stóp schodów na strych, wpatrując się w ciemność.
Po raz pierwszy od sześciu lat zobaczyłam prawdziwego mężczyznę w twarzy mojego męża. I uśmiechnął się.
„Twoja siostra powinna była trzymać się od tego z daleka” – powiedział.
Wtedy drzwi na dole otworzyły się z hukiem.
Część 3:
FBI wyprowadziło Caleba na rękach
kajdanki przed wschodem słońca.
Naprawdę nie nazywał się Caleb Morrison.
Nazywał się Owen Price.
Był objęty śledztwem w sprawie prania pieniędzy za pośrednictwem małych firm logistycznych powiązanych z kradzieżą sprzętu medycznego i fałszowaniem dokumentacji eksportowej. Mój laptop – ten, którego używałam do prowadzenia księgowości na zlecenie – był po cichu używany do przenoszenia plików i autoryzowania kont na moje nazwisko.
Nie byłam jego żoną.