Klik. Rozłączyła się.
Powoli odsunęłam telefon od ucha. Stałam w wilgotnej, sterylnie pachnącej klinice, wpatrując się tępo w łuszczącą się farbę na ścianie.
Coś w mojej piersi pękło. Nie było to powolne rozplątywanie. To był ostry, definitywny trzask stalowej liny pękającej pod ogromnym ciśnieniem. Dożywotnie pragnienie miłości kobiet, które dzieliły moje DNA, desperacka potrzeba kupienia ich uczucia wyparowały w wilgotnym powietrzu.
Spojrzałam na Leo. Lekarz przygotowywał worek reanimacyjny. Nie miałam czasu płakać. Zdesperowana, płacząca matka zniknęła.
Na jej miejscu pojawił się zimny, wyrachowany architekt ruiny.
Nie chodziłam w tę i z powrotem. Nie krzyczałam. Stałam się cyfrowym, finansowym zabójcą.
Otworzyłam swój prywatny portal do zarządzania majątkiem. Ominęłam opróżnione wspólne konto i przeszłam prosto do moich głównych, ograniczonych aktywów. Wybrałem portfel akcji o wysokiej rentowności i natychmiast przeprowadziłem szybką, obciążoną karą likwidację sześćdziesięciu tysięcy dolarów. Zaksięgowanie ich na moim koncie czekowym zajęłoby dziesięć minut.
Czekając, aż moje własne pieniądze zostaną przelane na konto syna, skupiłem się na pasożytach na jachcie.
Otworzyłem portal transferowy. Wybrałem powiązane konto zewnętrzne Daphne. Chciała pieniędzy na podatek od luksusu. Zażądała, żebym sfinansował jej maskaradę, w której poluje na miliardera.
Nacisnąłem klawiaturę.
Kwota: 1,00 USD.
Przeszedłem do linijki notatki. Moje kciuki poruszały się po cyfrowej klawiaturze z absolutną, lodowatą precyzją.
Notatka: „1 dolar na koło ratunkowe. Miłej zabawy. Dla mnie jesteś martwy”.
Kliknąłem „Wyślij”. Zobaczyłem, jak pojawia się zielony haczyk.
Wtedy zaczęła się rzeź. Otworzyłem aplikację American Express. Zarządzałem kartami Platinum, które im wydałem – kartami, którymi zapłaciłem za designerską garderobę Beatrice i luksusowy apartament Daphne w centrum Chicago.
Nie tylko je zamroziłem. Kliknąłem „Zgłoś kradzież/oszustwo”. Oznaczyłem każdą transakcję, której dokonali w Monako w ciągu ostatnich 48 godzin, jako nieautoryzowaną. To nie tylko anulowałoby fizyczną kartę, ale także spowodowałoby masowe zamrożenie ich tożsamości w międzynarodowej sieci bankowej.
Zalogowałem się do portali usług komunalnych w Chicago. Usunąłem dane z konta z ustawień automatycznych płatności dla mieszkania Daphne i leasingowanego Mercedesa Beatrice. Niech sami wymyślą, jak utrzymać włączone światło i nie dopuścić do przyjazdu komorników.
Ale to nie wystarczyło. Diamentowy naszyjnik. Wyczerpali na niego fundusz awaryjny.