„Dom, dokumenty prawne czy ukrywanie się?”
Laura pochyla się do przodu. „Martwiliśmy się”.
„A ty się martwiłaś?”
Jej oczy natychmiast się napełniają. „To niesprawiedliwe”.
„Nie” – mówisz cicho. „Boże Narodzenie nie było sprawiedliwe”.
Stephanie ociera policzek. „Przepraszamy”.
„Mówiłaś, że mamy dużo zajęć”.
„Mamy życie, mamo”.
„Ja też.”
Wpatrują się w ciebie.
Cztery krótkie słowa.
Ja też.
Widać, że nigdy wcześniej o tym nie myśleli.
Michael głośno wzdycha. „Nikt nie mówi, że nie masz życia. Ale przeprowadzka na drugi koniec kraju bez mówienia dzieciom to przesada.”
„Miesiącami mnie nie odwiedzałeś.”
„To co innego.”
„Dlaczego?”
„Bo wychowujemy rodziny. Pracujemy. Płacimy rachunki. Jesteś na emeryturze.”
Odkładasz łyżkę.
„Przeszłam na emeryturę, Michael. Nie z samotności. Nie z bycia człowiekiem.”
Laura spuszcza wzrok.