„Gratulacje” – powiedziałem. „Czy to za zwiększenie linii kredytowej firmy? Tej, którą osobiście poręczyła twoja żona?”
Kobieta zamarła w pół ruchu.
„Co poręczyła twoja żona?”
Mina Adriana się spiąła.
„Mara… nie rób tego tutaj”.
„Masz rację” – powiedziałem spokojnie. „To moje miejsce pracy. Ciesz się lotem, póki możesz”.
Później, w przerwie, połączyłam się z pokładowym Wi-Fi i wysłałam wiadomość do prawnika. Udokumentowałam wszystko – jego obecność, zarzuty, defraudację funduszy firmy.
Odpowiedź nadeszła szybko.
„Zachowaj spokój. Zbierz wszystko, co możesz. Ja zajmę się resztą”.
W tym momencie coś we mnie się uspokoiło.