„Mara, wystarczy. Jestem twoim mężem”.
Stałam prosto, a mój głos był pewny i wyraźny.
„W domu byłeś moim mężem. W tym samolocie jesteś pasażerem 2A. A teraz przeszkadzasz członkini załogi w wykonywaniu jej obowiązków”.
W kabinie zapadła cisza.
Usiadł.
Kiedy samolot wylądował w Madrycie, stałam w drzwiach, dziękując każdemu pasażerowi. Kiedy Adrian do mnie podszedł, zniżył głos.
„Maro, możemy porozmawiać? Wszystko ci wyjaśnię”.
Nie ruszyłam się z miejsca.
„Dziękuję, że z nami lecisz. Proszę, nie przychodź do hotelu dla załogi. Ochrona została powiadomiona”.
Wpatrywał się we mnie, ale ja już zamknęłam drzwi.
Po kilku tygodniach wszystko się dla niego zawaliło. Konta zostały zamrożone. Jego firma została zbadana. Jego majątek zajęto.
Spotkaliśmy się w kancelarii prawnej i po raz pierwszy wyglądał na drobnego.