Nagłówek brzmiał pogrubionymi, czarnymi literami: „DZIEDZICZKA POWRACA: VANESSA STERLING PRZEJMUJE KIEROWNICTWO W STERLING GLOBAL ENTERPRISES, OGŁASZA AGRESYWNĄ RESTRUKTURYZACJĘ SPÓŁEK ZALEŻNYCH”.
Pod nagłówkiem widniało ogromne zdjęcie w wysokiej rozdzielczości. Przedstawiało Vanessę. Miała na sobie oszałamiający, szyty na miarę biały garnitur i stała dostojnie przed wieżowcem Sterling Global, otoczona członkami zarządu. Wyglądała jak królowa.
Ethan wpatrywał się w ekran. Jego mózg całkowicie się zaciął. Spojrzał na zdjęcie. Spojrzał na list z wypowiedzeniem umowy. Spojrzał na zawiadomienie o zajęciu nieruchomości. Przerażająca, katastrofalna rzeczywistość tego, co zrobił, uderzyła go z siłą pociągu towarowego.
„Mamo” – wyszeptał Ethan, a telefon wyślizgnął mu się z ręki i upadł na drewnianą podłogę. „Vanessa… Vanessa nie jest konsultantką. Ona jest… ona jest Vanessą Sterling. Jest właścicielką firmy, dla której pracuję. Jest właścicielką banku, który udzielił nam kredytu hipotecznego”.
Margaret wpatrywała się w niego z opadniętą szczęką, ściereczka wypadła jej z rąk. Zadufana w sobie, władcza teściowa stanęła nagle twarzą w twarz z siłą tak potężną, tak całkowicie poza jej zasięgiem, że fizycznie ją sparaliżowała.
„Musimy do niej pójść” – mamrotał histerycznie Ethan, chwytając kluczyki do samochodu. „Musimy to naprawić! To moja żona! Mogę przeprosić!”
Trzydzieści minut później rozklekotany sedan Ethana podjechał pod strzelistą, imponującą bramę z kutego żelaza posiadłości Sterling. Posiadłość otaczały trzymetrowe kamienne mury z kamerami bezpieczeństwa.
Ale Ethan i Margaret nie byli sami przy bramie.
Mój zespół PR był bardzo, bardzo zajęty. Wokół wejścia zgromadziło się kilkunastu lokalnych reporterów, paparazzi i dziennikarzy finansowych, którzy donieśli, że niedawno ujawniona dziedziczka Sterlinga zamierza publicznie wypowiedzieć się na temat swojego życia osobistego. Błyski fleszy oślepiająco błyskały w późnopopołudniowym słońcu.
Ethan wyskoczył z samochodu, obficie się pocąc i wyglądając na szaleńca. Podbiegł do masywnej żelaznej bramy, chwycił za kraty i potrząsnął nimi, krzycząc na dwóch ciężko uzbrojonych, beznamiętnych ochroniarzy stojących po drugiej stronie.
„Wpuśćcie mnie!” – krzyknął Ethan ochrypłym głosem, wymachując papierami o wypowiedzeniu umowy jak szaleniec. „Jestem jej mężem! Żądam rozmowy z moją żoną! Wpuśćcie mnie!”