Te słowa zawisły w powietrzu jak wyrok.
Eduardo poczuł, jak coś w nim pęka.
— Wynoś się.
Marina zmrużyła oczy.
— Słucham?
— Wynoś się z mojego domu.
— Eduardo, uspokój się.
— Wynoś się, zanim zadzwonię na policję.
Po raz pierwszy od początku ich małżeństwa Marina wyglądała na przestraszoną.
— Nie możesz mi tego zrobić.
— A ty mogłaś zrobić to dziecku?
Próbowała jeszcze płakać.
Próbowała go dotknąć.
Próbowała mówić o miłości.
Ale wszystko brzmiało już martwo.
Dwie godziny później policja przeszukiwała kuchnię.
Za słoikiem z cynamonem znaleziono ciemną fiolkę.
Dokładnie tę, którą widziała Janaína.
Marina została zabrana na komisariat jeszcze tego samego dnia.
Media oszalały.
„Żona milionera oskarżona o trucie pasierba.”
„Makabryczna prawda w rezydencji Monteiro.”
„Niania uratowała życie dziecka.”
Eduardo nie czytał żadnego artykułu.
Siedział przy łóżku Tiago i patrzył, jak syn śpi spokojnie po raz pierwszy od wielu miesięcy.
Chłopiec wyglądał teraz młodziej.
Mniej przestraszony.
Mniej samotny.
Kiedy się obudził, spojrzał ostrożnie na ojca.
— Tato?
Eduardo natychmiast chwycił jego rękę.
— Jestem tutaj.