Richard podszedł bliżej, trzymając obie ręce w kieszeniach spodni i patrząc na mnie z góry. Człowiek, o którym kiedyś myślałam, że jest oparciem całego mojego życia, miał teraz w oczach tylko zniecierpliwienie i ślad litości. Ta litość bolała bardziej niż pogarda.
– Margaret Wilson, zachowaj choć odrobinę godności. Spójrz na siebie. Jesteś czterdziestoośmioletnią gospodynią domową bez dochodów, bez kontaktów, bez niczego, czym mogłabyś negocjować. Jeśli Ethan cię utrzymuje, to z miłości, a nie z obowiązku. On jest młody. Musi kupić auto, budować karierę. Chcesz zrujnować swojego jedynego syna?
Moje palce zdrętwiały. Mocno zacisnęłam dłonie na uchwycie torebki. Olivia natychmiast wtrąciła:
– Pani Wilson, Richard nie chciał pani urazić. Chce tylko, by Ethan miał lepsze życie. Jako matka powinna pani to rozumieć, prawda?
Ethan ujął moją dłoń w delikatnym uścisku, z twarzą pełną fałszywej szczerości.
– Mamo, zrób to dla mnie.
Wyrwałam mu rękę. Wstałam i pchnęłam dokumenty w stronę stołu.
– Już powiedziałam. Nie podpiszę.
Gdy wychodziłam z kancelarii, do moich uszu dobiegł głos Ethana. Prawdopodobnie myślał, że jestem już za daleko, by go usłyszeć.
– Ja nie dam rady. Tato, ty z nią porozmawiaj.
Głos Richarda był spokojniejszy:
– Nie ma pośpiechu. Zostaw tę kobietę w średnim wieku bez grosza i pracy na kilka dni. Sama wróci, żeby podpisać.
Słońce świeciło pięknie. Oświetlało moją twarz. Ale nie potrafiło mnie ogrzać ani trochę.
Część 3.
Następnego dnia nie wróciła do wynajętego pokoju.
O dziewiątej rano siedziałam w gabinecie prawniczki, Clary Bennett. Na stole leżał mój rozbity telefon z otwartą grupą „Rodzina Wilsonów” i wszystkimi wyeksportowanymi rozmowami.
Clara czytała w milczeniu. Gdy dotarła do wiadomości Ethana, w której pisał do Olivii: „Spokojnie. Moja matka nic nie słyszała. Wszystko załatwione”, uniosła lekko wzrok.
– Pani Wilson, pani syn i były mąż dopuścili się czegoś znacznie poważniejszego niż zwykła rodzinna nieuczciwość.
– Wiem to – odpowiedziałam spokojnie. Mój głos był tak opanowany, że niemal go nie poznawałam. – Chcę odzyskać wszystko.
Clara uśmiechnęła się lekko.
– Zatem zacznijmy.