Tego popołudnia wyszłam ze szpitala, niosąc Lucy w ramionach, ściskając ją mocniej, bliżej i mocniej niż kiedykolwiek wcześniej.
Nie wróciłam do mieszkania. Nigdy więcej nie postawiłam stopy w tej dusznej przestrzeni. Wysłałam firmę przeprowadzkową, żeby spakowała moje ubrania i rzeczy Lucy pod eskortą policyjną, zostawiając wszystkie meble, telewizor i przerażające wspomnienia o potworze w ciemności.
Pojechałam prosto do domu mojej siostry na przedmieściach. Zaczynałyśmy od nowa, mając absolutnie wszystko poza ubraniami na plecach, powietrzem w płucach i niesamowitym, pięknym darem drugiej szansy.
6. Dźwięk Życia
Rok później.
Proces karny był jedynie formalnością. W obliczu przytłaczających dowodów medycznych uduszenia Lucy i zbliżającej się ekstradycji do Seattle w związku z morderstwem pasierba, obrońcy Travisa załamali się.
Został skazany na trzydzieści lat więzienia o zaostrzonym rygorze za usiłowanie zabójstwa i znęcanie się nad moją córką, a sprawa morderstwa w Seattle wciąż oczekuje na oddzielny proces, który prawdopodobnie zakończy się wyrokiem dożywocia.
Nigdy więcej nie zaczerpnie powietrza.
Zdobyłam nową, znacznie lepiej płatną pracę w firmie, która rzeczywiście szanowała moje godziny pracy. Za pieniądze zaoszczędzone dzięki temu, że nie wspierałam kosztownych nawyków Travisa, kupiłam mały, słoneczny dom z dużym, ogrodzonym podwórkiem w spokojnej, bezpiecznej okolicy.
Ściany naszego nowego domu były pomalowane na jasne, radosne kolory – żółcie, delikatne błękity i ciepłe zielenie. Drewniane podłogi były praktycznie niewidoczne, stale pokryte chaotyczną, żywą warstwą klocków, pluszaków i kolorowanek.
Była godzina 17:30 we wtorek.
Zaparkowałam samochód na podjeździe, zebrałam torby z pracą, otworzyłam drzwi wejściowe i weszłam do środka.
Nie zastałam martwej, napiętej, ciężkiej ciszy, która na mnie czekała.
Odnalazłam chaotyczny, piękny, wspaniały hałas życia.
Telewizor grzmiał radosną, irytującą piosenkę przewodnią popularnej kreskówki. Słyszałam szybki, ciężki, radosny klaśnięcie bosych stóp biegnących z zawrotną prędkością po drewnianej podłodze z kuchni.
„Mamo!”