„Plany ratalne nie uratują mojego dziecka w ciągu sześciu miesięcy”.
Spuścił wzrok. Nie mógł nic więcej powiedzieć.
Noaha wypisano do domu dwa dni później z kolejnymi lekami, kolejnymi zasadami i ostrzeżeniem, żeby nie zwlekać zbyt długo.
Trzy tygodnie później stała się rzecz, która wydawała się cudem.
Zamożna rodzina potrzebowała opiekunki dla starszej kobiety, która dochodziła do siebie po udarze. Pensja była dwa razy wyższa niż moja.
Kiedy dotarłam do rezydencji, kobieta w szarym uniformie poprowadziła mnie długim korytarzem.
„Panna Eleanor jest w werandzie” – powiedziała. „Nie odzywa się zbyt wiele od udaru. Czytamy jej prawie codziennie. Lubi to”.
„A rodzina?” – zapytałam.
Zatrzymała się. „Wkrótce ich poznasz. Tylko staraj się nie być blisko, kiedy zaczną się kłócić”.
„O co się kłócić?”
„O pieniądze” – odpowiedziała beznamiętnie. „Zawsze o pieniądze”.
W ciągu tygodnia zrozumiałam sytuację w domu.