Rozdział 1: Deszcz i zasadzka
Zapach sterylnego antyseptyku, alkoholu izopropylowego i taniej, metalicznej kawy oblepiał skórę Claire niczym ciężki, duszący całun. Była 3:00 nad ranem. Przez ostatnie czternaście godzin siedziała na koszmarnie niewygodnym plastikowym krześle na pediatrycznym oddziale ratunkowym, ściskając drobną, delikatną rączkę swojej siedmioletniej córki.
Lily przeszła poważny, przerażający kryzys anemiczny. Jej blada skóra stała się przezroczysta, a energia całkowicie wyssana z niej, aż upadła na korytarzu swojej szkoły podstawowej. Po niekończących się pobieraniu krwi, kroplówkach i męczących godzinach oczekiwania, lekarzom w końcu udało się ją ustabilizować.
Claire była fizycznie zdruzgotana. Każdy mięsień w jej ciele bolał z głębokiego, wyczerpującego do szpiku kości wyczerpania. Chciała tylko zanieść chore dziecko do ich cichego domu, położyć je w ciepłym łóżku i spać przez tydzień.
Gdy Claire wjeżdżała na podjazd swoim niezawodnym, dziesięcioletnim sedanem, deszcz lał bezlitośnie, lodowato, rozmazując światło latarni w rozmazane żółte aureole.