Pułapka zatrzasnęła się całkowicie.
Rozdział 4: Wymierzanie Sprawiedliwości
Walenie do drzwi było nieustanne.
Klatka piersiowa Arthura uniosła się. Spojrzał na migające czerwone i niebieskie światła odbijające się od kuchennych płytek, a potem na Claire. Brutalny, władczy patriarcha zniknął, zastąpiony natychmiast przez osaczonego, spanikowanego tchórza, próbującego wymyślić kłamstwo.
„Eleanor, otwórz drzwi” – rozkazał Arthur drżącym głosem. Odwrócił się do Claire, wymuszając na twarzy mdły, spokojny, patriarchalny uśmiech, próbując po raz ostatni ją oszukać. „Claire, posłuchaj mnie. Odłóż segregator. Możemy o tym porozmawiać. Nie niszcz naszej rodziny przez nieporozumienie”.
Claire nie odpowiedziała. Uśmiechnęła się tylko swoim cholernym uśmiechem.
Eleanor otworzyła drzwi wejściowe. Czterech policjantów, z których dwóch ostrożnie oparło ręce na broni służbowej, przedarło się przez wąski korytarz i weszło do salonu. Wpadli w bardzo napiętą sytuację, szybko rozglądając się po pomieszczeniu.
Arthur natychmiast uniósł ręce w uspokajającym, niegroźnym geście i podszedł, by przechwycić funkcjonariuszy.