Clai
Re zrobiła krok naprzód. Nie krzyczała. Nie zachowywała się histerycznie ani emocjonalnie. Bez słowa podała prowadzącemu funkcjonariuszowi ciężki czerwony segregator, już otwarty na zaznaczonym akcie własności i podpisanych, poświadczonych notarialnie oświadczeniach o kradzieży tożsamości.
Funkcjonariusz zeskanował pierwszy dokument, sprawdzając, czy nazwisko na akcie zgadza się z imieniem Claire. Przerzucił na drugą stronę, przeglądając obszerne rejestry IP i raporty kredytowe. Spojrzał z powrotem na zakrwawioną twarz Claire i przerażone dziecko kurczowo trzymające się jej nogi.
Funkcjonariusz sięgnął do jego tylnego biodra i odpiął ciężkie stalowe kajdanki. Metaliczny brzęk przeciął ciszę salonu.
„Proszę pana” – polecił prowadzący funkcjonariusz, wkraczając prosto w przestrzeń osobistą Arthura. „Proszę się odwrócić i założyć ręce za plecy”.
Artur zatoczył się do tyłu, uderzając o sofę, a jego twarz przybrała barwę mokrego popiołu. Arogancka fasada rozpadła się całkowicie. „Co?! Nie! To mój dom! Jestem jej ojcem! Nie możesz tego robić! Ona kłamie!”
„Jesteś aresztowana za przemoc domową i podejrzenie popełnienia przestępstwa kradzieży tożsamości” – oznajmiła funkcjonariuszka, chwytając Arthura za ramię i gwałtownie wykręcając mu je za plecy. Głośny dźwięk zatrzaskujących się kajdanek był najgłośniejszym dźwiękiem na świecie.