„Mój egoizm?” – wyszeptała Claire, a jej głos drżał nie ze strachu, lecz z czystej, szczerej niedowierzania, graniczącej z podziwem dla ich socjopatii. „Wyrzuciłaś ubrania mojego chorego dziecka na deszcz?”
Zanim Vanessa zdążyła ponownie przewrócić oczami, ciężkie, agresywne kroki zadudniły gwałtownie po drewnianych schodach.
Arthur, ojciec Claire, wyszedł z cienia salonu. Był rosłym, apodyktycznym mężczyzną, który rządził rodziną za pomocą strachu i manipulacji finansowych. Twarz miał czerwoną od wściekłości, a szczękę zaciśniętą tak mocno, że mięśnie drżały.
„Nie mów tak do siostry” – ryknął Arthur, wchodząc do kuchni.
Nie wahał się. Nie zadawał pytań. Po prostu uniósł potężną, ciężką dłoń, celując prosto w twarz Claire.
Rozdział 2:
Krew na kafelkach
Przemoc była nagła, bezwzględna i wstrząsająca.
Ciężka dłoń Arthura uderzyła Claire w twarz z brutalną, bezlitosną siłą młota kowalskiego. Uderzenie było ogłuszające – ostry trzask odbił się echem od szafek kuchennych.