„Proszę pani, Noah musi wrócić dziś po południu na aktualne badania i prześwietlenia”.
„Tak” – powiedziałem szybko. „Tak, będziemy”.
Po rozłączeniu się przycisnąłem czoło do chłodnej tapety i spróbowałem odetchnąć.
Kiedy się odwróciłem, Arthur stał na końcu korytarza w szlafroku, opierając się na lasce i uważnie mi się przyglądając.
„Kto ciągle do ciebie dzwoni i sprawia, że trzęsą ci się ręce?” – zapytał cicho.
Zdałem sobie wtedy sprawę, że podczas gdy ja obserwowałem, jak jego dzieci walczą o jego majątek, Arthur obserwował mnie o wiele uważniej, niż mi się wydawało.
„Szpital” – przyznałem. „Mój syn potrzebuje operacji serca. Pilnie”.
„Ach”. Wyraz twarzy Arthura złagodniał. „Przepraszam”. Stuknął dłonią w swoją pierś. „Też mi serce odmawia posłuszeństwa. Wkrótce sam będę potrzebował opiekuna”.
„Przepraszam pana. Jeśli mogę cokolwiek…”
„Arthur” – poprawił mnie delikatnie. „Proszę mówić mi Arthur”.
Następnego ranka szpital zadzwonił ponownie.
„Proszę pani, przyszły najnowsze wyniki badań Noaha. Musimy przyspieszyć operację i natychmiast rozpocząć leczenie przedoperacyjne. Czy może pani potwierdzić płatność do piątku?”
Trzymałam telefon tak mocno, że bolały mnie palce.
„Piątek? Ja… ja potrzebuję więcej czasu”.