Cichy głosik w mojej głowie podpowiadał mi, że coś jest nie tak.
Nie jestem nachalną matką. Szanuję jej prywatność.
Ale tej nocy intuicja podpowiadała mi, żebym sprawdziła.
Jego plecak stał przy drzwiach.
Otworzyłam go.
Zeszyty.
Podręcznik do matematyki.
Klocki konstrukcyjne.
Potem zobaczyłam coś, co tam nie pasowało.
Paczkę pieluch.
Stałam nieruchomo.
Powoli wyjęłam paczkę.
Pieluchy dla niemowląt.
Nowe.
Mrugnęłam kilka razy, jakby mój mózg nie mógł tego zrozumieć.
Dlaczego piętnastolatek miałby mieć pieluchy w szkolnym plecaku?
W mojej głowie zaczęły kłębić się myśli.
Czy on komuś pomagał?
Czy miał jakąś tajemnicę?
Czy sam wpakował się w trudną sytuację?