Przez kilka sekund nie ruszyłam się z miejsca.
Może źle zrozumiałam.
Może ktoś czekał na niego w środku.
Może to był przyjaciel.
Ale coś w mojej intuicji podpowiadało mi, że to nie takie proste.
Wysiadłam z samochodu.
Każdy krok w stronę domu wydawał się cięższy.
Kiedy dotarłam do drzwi, usłyszałam cichy dźwięk dochodzący ze środka.
Jak szept.
Zapukałam.
Raz.
Dwa razy.
Drzwi powoli otworzyły się ze skrzypieniem.
Lucas stał przede mną.
Jego twarz zbladła.
– Mamo?
Jego głos drżał.
– Co ty tu robisz?
Nie odpowiedziałem od razu.
Obejrzałem się za niego.
A to, co zobaczyłem, zaparło mi dech w piersiach.