Odłożyłam pieluchy dokładnie tak, jak je znalazłam.
Gdybym zapytała go wprost, zaprzeczyłby.
Znałam go.
Podjęłam więc decyzję, której nigdy bym się nie spodziewała.
Następnego dnia poszłam za nim.
Reszta na następnej stronie
Następnego ranka
Lucas poszedł do szkoły jak zwykle.
Z plecakiem na ramieniu.
Słuchawkami w uszach.
Powiedział mi szybko:
— Do zobaczenia wieczorem.
Kilka minut później wsiadłam do samochodu.
Z rozsądnej odległości podążałam jego trasą.
Na początku wszystko wydawało się normalne.
Szedł w kierunku szkoły.
Potem, na rogu ulicy… skręcił.
Nie naprzeciwko szkoły.
W stronę starszej części miasta.