Pewien miliarder założył stare ubrania i udawał żebraka we własnym centrum handlowym, aby znaleźć swojego następcę. Wśród pogardy i upokorzenia ktoś mocno ścisnął jego dłoń i wszystko się zmieniło.
Don Eduardo był u schyłku swojego życia. W wieku 75 lat miał wszystko: miliardy pesos, dziesiątki firm i najsłynniejsze centrum handlowe w kraju, Gran Imperial Mall . Ale pomimo bogactwa, był samotny. Jego żona zmarła i nigdy nie mieli dzieci.
Otrzymała wiadomość, że ma raka w czwartym stadium . Nie zostało jej wiele czasu.
„Kto to wszystko odziedziczy?” – zastanawiał się Don Eduardo, patrząc przez okno swojej rezydencji. „Moi ambitni siostrzeńcy? Ci członkowie rady miejskiej, którzy mają obsesję na punkcie pieniędzy? Nie. Oni tylko zniszczyliby wszystko, na co pracowałem”.
Chciał zostawić swoje imperium komuś o czystym sercu.
Pewnego ranka podjął decyzję.
Kazał swojemu wiernemu lokajowi przynieść mu stare ubranie. Don Eduardo włożył podartą koszulę, poplamione smarem spodnie i niedopasowane sandały. Rozmazał sobie twarz ziemią i użył silnego zapachu, żeby wyglądać jak prawdziwy żebrak.
„Jest pan pewien, proszę pana?” – zapytał zaniepokojony lokaj. „To niebezpieczne. Mogą pana skrzywdzić”.
„Muszę to zrobić” – odpowiedział Don Eduardo. „Pójdę do Grand Imperial Mall. Znajdę kogoś, kto będzie mnie postrzegał jako człowieka, a nie śmiecia. Kto mi pomoże… będzie moim dziedzicem”.