Bella oparła się o zimną marmurową kolumnę, próbując złapać oddech. Dłoń automatycznie powędrowała na brzuch. Dziecko poruszyło się lekko, jakby wyczuwało napięcie.
Isaac wyrwał jej z kieszeni mały, czarny klucz — smukłe urządzenie przypominające pendrive.
— Co to jest?! — warknął, unosząc je przed jej twarzą. — Z kim się spotykasz? Kto ci to dał?
Bella podniosła na niego wzrok. W jej oczach nie było już strachu.
Było coś gorszego.
Spokój.