Później tego wieczoru, kiedy Richard przeglądał nagrania z ukrytych kamer bezpieczeństwa, stał jak sparaliżowany przed ekranem, kompletnie oszołomiony. Jego „eksperyment” zakończył się spektakularną porażką, ponieważ zamiast ujawnić złodzieja, wydobył na światło dzienne świętego. Szukał dowodów na ludzkie zepsucie, ale znalazł jedynie bezinteresowne współczucie, coś, czego nie uważał już za możliwe we współczesnym świecie.
Richard nie mógł wyrzucić z głowy obrazów z filmu, na których Clara dba o swój komfort, zamiast…
Nie interesował jej jego majątek. Nawet nie spojrzała na pieniądze, nie okazując wahania, chorobliwej ciekawości ani zazdrości, a jedynie szczerą troskę o dobro innych. Dla człowieka, który nikomu nie ufał, ten prosty akt czystej dobroci zburzył jego najgłębiej zakorzenione i cyniczne przekonania.
Następnego ranka wezwał ją do swojego prywatnego gabinetu, miejsca, do którego zazwyczaj wchodziła tylko po to, by wyczyścić cenne drewniane i skórzane powierzchnie. „Clara” – zaczął, starając się ukryć dyskomfort, który ściskał go w gardle – „miałem wczoraj mały test i muszę z tobą porozmawiać”. Lekko zmarszczyła brwi, sprawiając wrażenie zakłopotanej i nieco zaniepokojonej niezwykle poważnym tonem swojego pracodawcy. „Test, proszę pana? Nie rozumiem”. „Tak” – przyznał z nutą wstydu w głosie, pokazując jej nagranie wideo z poprzedniego dnia na dużym ekranie komputera. „Chciałam zobaczyć, jakim człowiekiem naprawdę jesteś w głębi duszy, kiedy nikt nie patrzy, a pokusa jest silna”. Twarz Clary nagle zbladła, a w jej ciemnych oczach błysnął nieskończony smutek. „Naprawdę myślałeś, że cię okradnę, panie Lawson?”