Richard skinął głową, czując coraz większy wstyd z powodu własnego zachowania i podłości, z jaką go spotkała. „To było głupie i okrutne”. „Widziałam w przeszłości zbyt wielu ludzi zdradzających mnie dla pieniędzy i doszłam do wniosku, że każdy w końcu ulegnie chciwości”. Clara wzięła głęboki oddech, prostując ramiona z cichą dumą, której Richard nigdy nie mógłby kupić za żadne pieniądze, bez względu na cenę.
„Proszę pana, mogę posprzątać pański dom, ale nie mogę oczyścić pańskiego sumienia ani lęków” – powiedziała spokojnie, patrząc mu prosto w oczy. „Kiedyś żyłam bez niczego, ale moje dzieci dziś jedzą, bo pracuję uczciwie i trzymam się własnych zasad”. „Jeśli zacznę kraść, stracę siebie, a także szacunek moich dzieci, który jest o wiele cenniejszy niż te wszystkie pieniądze”.
Jej słowa uderzyły go mocniej niż jakakolwiek porażka biznesowa czy strata finansowa, jakich doznał w swojej długiej i udanej karierze. Uświadomił sobie, że traktował ludzi jak statystyczne ryzyko, którym trzeba zarządzać, a nie jak ludzi z uczuciami i wartościami moralnymi. Bez słowa wstał, otworzył sejf i wyjął kopertę, którą wręczył kobiecie, która właśnie dała mu nauczkę.
„Co to jest?” „Czy to premia, Klaro?” zapytała podejrzliwie. „To premia” – odpowiedział z niezwykłą delikatnością – „i to także mój sposób na przeprosiny”. W środku znajdował się czek na sto tysięcy dolarów z małą, odręcznie napisaną notatką: „Dziękuję, że przypomniałaś mi, czym jest uczciwość i prawdziwa wielkość”. Oczy Klary napełniły się łzami, gdy uświadomiła sobie wartość tej kwoty, ale gestem odmówiła przyjęcia prezentu, uznając go za zbyt wygórowany.