Jakbym do nich należała.
W następnym tygodniu wprowadzili się do mojego domu „żeby pomagać”. Vanessa zwolniła moją gosposię, którą miałam dwadzieścia dwa lata. Zastąpiła moją pielęgniarkę inną, którą osobiście wybrała. Powiedziała odwiedzającym, że jestem zdezorientowana. Powiedziała członkom zarządu, że mój powrót do zdrowia jest niestabilny. Poinformowała mojego prawnika, Malcolma Reeda, że jestem „wrażliwy emocjonalnie” i nie należy mnie niepokoić.
Niestety dla Vanessy, Malcolm znał mnie jeszcze zanim Daniel stracił mleczaki.
I tak przyszedł.
Vanessa próbowała go zatrzymać w holu. Słyszałem ją przez drzwi sypialni.
„Śpi”.
„W takim razie chętnie posiedzę tutaj i popatrzę, jak śpi” – odparł Malcolm.
„Nie możesz po prostu wejść”.
„Kochana” – odpowiedział spokojnie – „wchodziłem do federalnych sądów z mniejszym pozwoleniem”.
Wszedł w swoim starym szarym garniturze i z miną człowieka, który wyczuł zapach krwi w wodzie.
Siedziałem wyprostowany i piłem herbatę.
Vanessa zacisnęła szczękę.
natychmiast.
Malcolm lekko pocałował mnie w policzek. „Wyglądasz na niezręcznie ożywioną”.
„Odkrywam nowe hobby”.
Vanessa mocno skrzyżowała ramiona. „Jest wyczerpana”.