Od razu je zamknął.
Potem dałem jej jedną wskazówkę, której powinna się najbardziej obawiać.
„Dyktafon działał znakomicie” – powiedziałem cicho.
Twarz Vanessy zbladła.
Malcolm uśmiechnął się blado.
„W piątek zbiera się zarząd szpitala” – powiedział. „Proszę, ubierz się starannie”.
Vanessa przyszła na zebranie zarządu szpitala ubrana na biało.
Odważna decyzja jak na kobietę, która sama się osądza.
Daniel szedł obok niej w granatowym garniturze, którego kołnierzyk przyciemniał pot. Unikał mojego wzroku. Chirurg siedział sztywno na drugim końcu stołu, zesztywniały z zażenowania. Członkowie zarządu szeptali, gdy wchodziliśmy razem z Malcolmem.
Nie korzystałem z wózka inwalidzkiego.
Chciałem, żeby Vanessa patrzyła, jak wchodzę do tego pokoju.