Ile twarzy jest naprawdę ukrytych?
Odpowiedź, która najczęściej pojawia się w źródłach i która zdaje się być zgodna z zamysłem twórcy, brzmi: dziesięć twarzy. Gdy tylko poznamy to rozwiązanie, odkrywamy, że wszystkie są faktycznie obecne, doskonale wkomponowane w strukturę gałęzi i listowia. A jednak – nawet mając świadomość, że jest ich dziesięć, nie zawsze łatwo odszukać je wszystkie bez dodatkowej pomocy, podpowiedzi lub specjalnie przygotowanej mapki z zaznaczonymi profilami. Niektóre tkwią tak głęboko w tle i są tak zręcznie zamaskowane, że umykają nawet wprawnemu oku. Właśnie na tym polega sedno wyzwania: porównywać to, co widzimy, z tym, co dostrzegają inni, wymieniać się spostrzeżeniami, debatować… a czasem bronić własnej interpretacji, nawet jeśli różni się ona od rozwiązania podawanego jako „oficjalne”.
Ta cecha – niejednoznaczność i możliwość różnych interpretacji – sprawia, że do obrazka można wracać wielokrotnie, a po każdej dłuższej przerwie widzieć coś nowego. Przyjaciele i rodzina mogą patrzeć na to samo i dochodzić do zupełnie różnych wniosków. Część osób będzie się upierać, że widzi twarz tam, gdzie inni widzą tylko korę lub cień.