Tylko cisza cichej ulicy, a za mną zamknięta brama domu rodziny Delorme.
Otworzyłam kopertę.
I w chwili, gdy zobaczyłam, co jest w środku…
Wszystko się zmieniło.
CZĘŚĆ 2
W kopercie znajdował się akt notarialny.
Kilka starannie złożonych kartek papieru.
Wyciąg bankowy.
Certyfikat ubezpieczenia na życie.
I akt darowizny zarejestrowany u notariusza w Lyonie.
Czytałam, nie mogąc złapać tchu.
Moje nazwisko było wszędzie.
Elise Moreau.
Uczestniczka polisy na życie finansowanej przez trzy lata.
Dostępna kwota: 182 000 euro.
I to nie wszystko.
Przygotowano dla mnie małe mieszkanie w Villeurbanne, niedaleko dzielnicy Gratte-Ciel.
Nie okazały dom.
Nie luksusowy.
Ale prawdziwy dach nad głową.
Miejsce, z którego nikt nie mógłby mnie wyrzucić.
Miejsce, w którym moje imię w końcu zagościło na papierze.
Zakryłem usta dłonią.
Przez kilka sekund nie drgnąłem.
Świat zdawał się stać w miejscu.
W oddali przejechał tramwaj.
Zza żywopłotu zaszczekał pies.