„Dzisiejsza noc zadecyduje o wszystkim” – mruknął. „Jeśli Vale mnie polubi, zostanę dyrektorem regionalnym”.
„A jeśli nie?”
Jego wzrok powędrował w moją stronę. „To nie psuj tego”.
Jego asystentka, Mara, pojawiła się w eleganckiej srebrnej sukience, a jej dłoń spoczywała zdecydowanie zbyt wygodnie na jego ramieniu.
„Caleb” – powiedziała gładko – „szukają cię”.
Wtedy mnie zauważyła.
„Och… przyprowadziłeś żonę”.
Słowo wydało mi się suche i puste.