„Ta część mnie, którą niedoceniłeś”.
Caleb rzucił się po niego, ale ochrona natychmiast go powstrzymała.
W pomieszczeniu rozległy się westchnienia.
„Puść mnie!” warknął.
Podeszłam bliżej. „Nie, Caleb. Tym razem posłuchaj”.
Jego twarz się skrzywiła. „Zaplanowałeś to”.
„Planowałeś zostawić mnie ze swoimi długami i zabrać wszystko”.
Mara zbladła. „To nieprawda”.
Odwróciłam się do niej. „Nie powinnaś wysyłać gróźb z firmowego laptopa”.
Po sali rozeszły się szepty.
Caleb zmusił się do śmiechu. „To niedorzeczne. Zazdrosna żona…”
Adrian uniósł rękę. Zapadła cisza.
„Trzy dni temu” – powiedział spokojnie – „mój zespół prawny otrzymał dowody oszustwa, fałszerstwa, nękania, prób przekupstwa i sprzeniewierzenia funduszy firmy, powiązane z wami obojgiem”.
Mara wyszeptała: „Caleb…”
„Zamknij się” – warknął.
Ta chwila ujawniła wszystko.