Wszyscy się odwrócili. Caleb wpatrywał się we mnie, jakbym stała się kimś zupełnie innym.
„Słucham?” – warknął.
Adrian nawet na niego nie spojrzał. Jego głos złagodniał, gdy powiedział: „Lena”.
Ścisnęło mnie w piersi. Nikt nie używał tego imienia od dekad.
„Teraz mam na imię Evelyn” – powiedziałam.
„Ale to ty”.
„Tak”.
Caleb stanął między nami. „Zaszła pomyłka. Moja żona nie zna miliarderów”.
Wyraz twarzy Adriana stał się zimny. „Znała mnie, zanim nim zostałam”.
Usta Mary lekko się rozchyliły, gdy ludzie pochylili się, spragnieni dramatyzmu.
Caleb zaśmiał się zbyt głośno. „Evelyn ma tendencję do przesady. Może spotkała cię kiedyś na imprezie charytatywnej”.
Uśmiechnęłam się blado. „Nigdy nie zapomniałam Adriana”.
To go uderzyło. Zacisnął szczękę.