Zachować godność.
Albo…
Mogłabym pójść.
Nie dla niego.
Nie dla nich.
Ale dla siebie.
Żeby zrozumieć.
Żeby przewrócić stronę… albo napisać nową.
Otarłam łzy, wzięłam prezent… i bez namysłu chwyciłam mojego mężczyznę.
herbata.
Podróż wydawała się nierealna.
Każde czerwone światło było wiecznością.
Każda myśl ciągnęła mnie w innym kierunku.
Co jeśli będzie za późno?
Co jeśli nie będę mile widziany?
Co jeśli nic się nie zmieni?
Kiedy dotarłem do sali…
Światła wciąż się paliły.
Muzyka też.
Zawahałem się.
Moja ręka na klamce.
Potem otworzyłem.
W środku wszystko ucichło.
Nie muzyka.
Nie ludzie.
Ale… spojrzenia.