„Bałem się, że odejdziesz… gdybym zobaczył w tobie zwykłą osobę… a nie tę, która mnie uratowała”.
Serce mi zamarło.
Podeszłam bliżej.
Znowu.
Znowu.
Aż stanęłam tuż przed nim.
I delikatnie wręczyłam mu prezent.
„Więc zacznij już dziś”.
Spojrzał na mnie zagubiony.
„Przestań mi cokolwiek być winna”.
Łza spłynęła mu po policzku.
„I po prostu bądź… moim bratem”.
Nie odpowiedział.
Nie mógł.
Bo w następnej sekundzie mocno mnie przytulił.
Mocno.
Jak wtedy, gdy był mały.