Wystąpił naprzód z solidną wiertarką. Nie zadał sobie trudu otwarcia zamka. Wbił wiertło w dziurkę od klucza w nieautoryzowanym ryglu, który zamontował Ethan.
Wysoki pisk wiertarki rozdarł poranną ciszę niczym Krzyk. Metal zgrzytnął o metal. W ciągu kilku sekund mechanizm zamka się rozpadł. Ślusarz kopnął drzwi, które otworzyły się z hukiem.
Pierwsi weszli funkcjonariusze, opierając ręce na paskach. „Wydział Szeryfa! Jest ktoś w domu?”
Głośne kroki rozległy się od schodów. Na półpiętrze pojawił się Ethan, ubrany w szare spodnie dresowe i bez koszuli, z włosami potarganymi od snu. Maya była tuż za nim, otulona jedwabnym szlafrokiem, wyglądając na przerażoną.
„Co się, do cholery, dzieje?!!” krzyknął Ethan łamiącym się głosem. Zobaczył mnie stojącego w holu, a potem policjantów. „Clara? Zwariowałaś? Włamujesz się! Policjanci, aresztujcie ją! Ona nas śledzi!”
„Właściwie, proszę pana” – powiedział spokojnie zastępca szeryfa, robiąc krok naprzód. „Wchodzi na swoją posesję. Według akt to wy tu wkraczacie.”
Maya przepchnęła się obok Ethana, schodząc po schodach z prawą furią osoby oszukanej. „To kłamstwo! Pokaż im dokument Trustu, Ethan! Powiedz im, że to mój dom!”
Ethan zamarł. Jego wzrok przesunął się z Mai na mnie, a potem na Sterlinga. Krew zaczęła mu odpływać z twarzy.
„Ethan?” – podpowiedziała Maya, a jej głos stał się piskliwy. „Pokaż im dokumenty!”
Ethan milczał. Wyglądał jak jeleń złapany w światła reflektorów ciężarówki.
Sterling zrobił krok naprzód.