O napięciach małżeńskich.
O nieporozumieniach.
Z kolei Maître Salagnac wciąż wracał do tego samego:
kopiowanie kluczy, próby dostępu, rejestrowanie przygotowań, transakcje bankowe, chęć przymusu podszywająca się pod celebrację.
Istnieje pewien typ człowieka, który doskonale znosi oskarżenia o okrucieństwo, jeśli pozwoli się ludziom wierzyć, że są po prostu niezdarni.
Znoszą oskarżenia o działanie z premedytacją znacznie gorzej.
Odbyło się pierwsze przesłuchanie.
Sąd odbył się trzy tygodnie później.
Sędzią była kobieta w pewnym wieku, o specyficznym spojrzeniu osoby, która setki razy słyszała mężczyzn tłumaczących, że ich intencje powinny być ważniejsze niż czyny.
To mi pomogło.
Nagranie też.
E-maile też.
Raport policyjny też.
Rachunki ślusarza, oświadczenia, zapisy kontaktów z notariuszem – wszystko to też.
Pod koniec rozprawy zarządzono środki tymczasowe: zakaz jakiejkolwiek ingerencji Sébastiena w sprawy rejestru gruntów i usług bankowych w związku z moim domem, zwiększone zabezpieczenie nieruchomości i ograniczenia kontaktów.
Sébastien próbował do mnie podejść, gdy wychodziłam z sądu.
Oczywiście.
Zawsze na schodach.
Zawsze w miejscach, w których jego zdaniem emocje najlepiej się prezentowały.
Miał trochę luźny krawat. Miał tę zmęczoną twarz, którą przybierał w poważnych momentach, tę, która kiedyś pozwalała mi uwierzyć w prawdziwą wrażliwość.
„Naprawdę zamierzasz pójść na całość?”
Długo mu się przyglądałam.