Odwróciłam się na pięcie, z idealnie wyprostowaną postawą, i ruszyłam w stronę głównego wyjścia.
Myśleli, że uciekam, żeby schować się ze wstydu w łazience. Myśleli, że „macocha” w końcu zrozumiała, o co jej chodzi.
Nie wiedzieli, że idę prosto do samochodu, żeby wejść do mojego portalu bankowości zagranicznej.
3. Protokół anulowania
Przeszłam przez ciężkie, podwójne drzwi Astoria Estate z mosiężnymi klamkami. Chłodne wieczorne powietrze uderzyło w mój piekący policzek, przynosząc krótką, ale nagłą ulgę od dusznej atmosfery sali balowej.
„Elena! Zaczekaj!”
Usłyszałam
Rozpaczliwe, ciężkie kroki mojego męża za mną. Richard truchtał po żwirowym podjeździe, blady i spocony.
„Eleno, proszę, przestań!” błagał Richard, wyciągając rękę, jakby chciał złapać mnie za ramię, ale puścił ją, gdy posłałam mu spojrzenie pełne absolutnego, śmiertelnego ostrzeżenia. „On po prostu się stresuje Brendą! Wiesz, jak on się zachowuje, kiedy go zawodzi! Nie chciał cię tak mocno uderzyć! Nie psuj mu tego dnia, proszę! Wróć do środka, załagodzimy to!”
Nawet nie zwolniłam. Nie spojrzałam na niego. Potraktowałam go z dokładnie takim samym poziomem ochrony, jaki właśnie mi zafundował na sali balowej: zero.
Dotarłam do mojego eleganckiego, czarnego mercedesa. Nacisnęłam przycisk odblokowujący na pilocie, otworzyłam ciężkie drzwi, wślizgnęłam się na fotel kierowcy i natychmiast je zablokowałam.