Pewnego dnia dostałam e-maila od dużego wydawnictwa. Śledzili mój kanał i byli zainteresowani napisaniem przeze mnie książki o mojej drodze. Oferta była oszałamiająca, świadczyła o tym, jak daleko zaszłam. Była to okazja nie tylko do zapewnienia sobie bezpieczeństwa finansowego, ale także dotarcia do jeszcze szerszej publiczności z moim przesłaniem nadziei i odporności. Pamiętam, jak siedziałam przy biurku, patrząc na panoramę miasta, na zewnątrz padał delikatny deszcz. Lily spała w swoim łóżku, jej cichy oddech niósł ze sobą kojący rytm. Wróciłam myślami do szpitalnego łóżka, bólu, strachu i okrutnych słów Ethana. Jesteś już bezużyteczna, Nancy. Wspomnienie nie miało już nade mną władzy. Było odległym echem, przypomnieniem ciemności, którą przetrwałam.
Chwyciłam długopis, mając przede mną otwarty nowy notes. Pierwsza strona była pusta, czekająca na wypełnienie historiami o sile, uzdrowieniu i niezachwianej wierze, że nawet po najciemniejszych burzach słońce zawsze wzejdzie na nowo. Moja przyszłość i przyszłość Lily nie były po prostu jasne; były bezgraniczne.