Zapytał, czy mogliby u mnie zostać najwyżej rok, dopóki nie staną na nogi. Oczywiście się zgodziłem, bo nie mogłem odmówić mojemu jedynemu synowi.
Sprzedali dom, żeby spłacić długi, głównie hazardowe. Phillip miał problem z zakładami sportowymi.
Wprowadził się i dostał pracę jako operator w fabryce części samochodowych. To był duży spadek zarobków.
Melinda została w pralni. Ledwo wiązały koniec z końcem, ledwo starczało im na podstawowe potrzeby i edukację dzieci.
Nigdy nie prosiłem ich o czynsz, a jedynie o należną im część opłat za media. Ale stopniowo i podstępnie wszystko się zmieniło.
Melinda zaczęła mi rozkazywać w mojej własnej kuchni i przestawiać meble. Krytykowała moje nawyki, a Phillip milczał.
Na początku próbowałem delikatnie wyznaczać granice, ale za każdym razem kończyło się to zimną wojną. Zacząłem więc ustępować w drobnych sprawach, a potem w większych.
Schowałem album, bo Skyler zapukała. Wróciła wcześniej, niż się spodziewałem.
Wślizgnęła się do środka i zamknęła za sobą drzwi. Rozejrzała się po pokoju, upewniając się, że jesteśmy same, i usiadła obok mnie na łóżku.
Powiedziała, że chce przeprosić za swoją matkę i za to, co powiedziała o szamponie. Powiedziałem jej, żeby się tym nie martwiła.
Ale ona upierała się, że to nie w porządku. W jej oczach błysnął gniew, gdy powiedziała, że to mój dom.
Powiedziała, że jej matka zachowuje się, jakbym był gościem, wykorzystując jej gościnność. Dokończyłem jej zdanie delikatnie.
Skyler skinęła głową i przygryzła wargę. Powiedziała, że rozmawiała z tatą, ale on po prostu to zignorował.
Mówi, że wszystko jest w porządku i że lubię się nimi opiekować. Westchnęłam, bo Phillip był mistrzem samooszukiwania.
Wziąłem ją za rękę i powiedziałem, że czasami ludziom łatwiej jest ignorować problemy. Jej tata jest dobrym człowiekiem, ale boi się konfliktów.
Spojrzała mi prosto w oczy. Zapytała, dlaczego pozwalam im się tak traktować, skoro to moje mieszkanie.