Ale zanim zdążył poprosić o pomoc, usłyszał coś jeszcze.
Płacz.
Ani jednego płaczu.
Wiele.
Tylko dla ilustracji
Podążył za dźwiękiem ciemnym korytarzem do ciasnego pokoju dziecięcego, pełnego rzędów maleńkich łóżeczek.
W środku było dziewięć dziewczynek.
Wszystkie o ciemnej karnacji.
Wszystkie z szeroko otwartymi brązowymi oczami.
Wszystkie wyciągały w górę delikatne rączki.
Ich płacze nakładały się na siebie – jeden jęk, drugi zawodzenie, jeszcze inne ciche jęki – tworząc przejmujący chór, który wypełnił pokój.
Richard zamarł.
Dziewięć niemowląt.