Zapamiętywał znaczenie każdego płaczu.
Świat zewnętrzny oceniał go surowo.
Matki w szkole szeptały podejrzenia.
Obcy w sklepach spożywczych gapili się na niego zbyt długo.
Kiedyś mężczyzna splunął mu pod nogi i zadrwił:
„Pożałujesz tego”.
Ale żal nigdy nie nadszedł.
Zamiast tego nadszedł, gdy wszystkie dziewięć dziewczynek roześmiało się jednocześnie – wypełniając dom muzyką.
Burzliwe noce, gdy nie było prądu, a on trzymał je blisko, aż zasnęły w jego ramionach.
Urodziny z krzywymi, domowymi ciastami.