„Zostaną rozdzielone”
Młoda pielęgniarka zauważyła jego wzrok.
Cichym głosem wyjaśniła, że dziewczynki znaleziono razem na schodach kościoła w środku nocy, owinięte w ten sam koc.
„Bez imion. Bez listu” – powiedziała delikatnie. „Ludzie są gotowi adoptować jedno… może dwoje. Ale nigdy wszystkie. Wkrótce zostaną rozdzielone”.
Rozdzielone.
To słowo przeszyło go jak ostrze.
Pomyślał o głosie Anne.
O jej przekonaniu, że rodzina to coś wybranego, a nie odziedziczonego.
Ścisnęło go w gardle.
„A co, jeśli ktoś je wszystkie zabierze?” – zapytał cicho.
Pielęgniarka o mało się nie roześmiała.